Ile można zarobić na apartamencie w centrum Gdańska? Realne liczby
To pytanie słyszymy częściej niż jakiekolwiek inne. Ktoś kupił mieszkanie na Wyspie Spichrzów albo dostał w spadku kawalerkę przy Długiej i chce wiedzieć jedno: ile to będzie dawało miesięcznie. Odpowiedź w stylu „od trzech do dziesięciu tysięcy” nikomu nie pomaga, a okrągłe kwoty z reklam potrafią więcej namieszać, niż wyjaśnić. Spróbujemy więc inaczej: pokażemy, z czego naprawdę składa się wynik apartamentu w Gdańsku i dlaczego dwa mieszkania obok siebie potrafią zarabiać zupełnie różnie. Po 10 latach prowadzenia apartamentów w ścisłym centrum wiemy, gdzie w tych rachunkach kryją się pułapki.
Dlaczego nikt uczciwy nie poda Ci jednej kwoty?
Bo zarobek apartamentu to wypadkowa czterech rzeczy naraz: lokalizacji, wielkości, standardu i pory roku. Zmień jedną, a wynik potrafi się rozjechać o połowę.
Weźmy dwie kawalerki oddalone od siebie o dziesięć minut spaceru. Pierwsza stoi przy samej Motławie, druga za torami. Latem obie się wynajmą, bo w szczycie sezonu Gdańsk pęka w szwach. Różnicę widać w październiku: ta pierwsza dalej pracuje, bo turysta weekendowy chce mieszkać tam, gdzie coś się dzieje, a ta druga zaczyna świecić pustkami. W skali roku to nie jest różnica kosmetyczna, tylko kilkanaście tysięcy złotych.
Dlatego kiedy ktoś obiecuje Ci konkretny zarobek bez obejrzenia mieszkania i policzenia jego okolicy, to nie jest prognoza, tylko chwyt sprzedażowy. Rzetelna wycena zawsze opiera się na danych z podobnych mieszkań w tej samej okolicy.
Jak sezonowość zmienia wyniki w Gdańsku?
Gdańsk ma jeden z najbardziej wyrazistych sezonów w Polsce. Od maja do września miasto zalewają turyści, ceny za dobę rosną, a dobre mieszkania w centrum bywają wyprzedane na wiele tygodni naprzód. Zimą ruch turystyczny siada i zostaje ruch biznesowy, konferencyjny i weekendowy.
I tu pojawia się rzecz, o której reklamy milczą: apartament nie musi zarabiać w jednym trybie przez cały rok. W sezonie najlepiej sprawdzają się krótkie pobyty po najwyższych stawkach. Poza sezonem lepszym rozwiązaniem bywa najem średnioterminowy: na przykład dla osób pracujących w Gdańsku przez kilka miesięcy albo dla firm szukających mieszkania dla pracowników. My nazywamy to modelem hybrydowym i to on sprawia, że mieszkanie pracuje dwanaście miesięcy w roku, a nie pięć. Właściciel, który rozlicza tylko lipiec i sierpień, ogląda połowę obrazka.

Przychód to nie dochód. Kto pokrywa koszty najmu?
Największe nieporozumienia biorą się z mylenia dwóch liczb. Przychód to wszystko, co goście zapłacili za pobyty. Dochód to to, co z tego zostaje po kosztach, i dopiero ta druga liczba trafia do Twojej kieszeni.
Koszty przy najmie krótkoterminowym oczywiście istnieją: prowizje portali rezerwacyjnych, sprzątanie po każdym pobycie, pranie pościeli, media. Ważne jest jednak to, czyim są zmartwieniem. W dobrym modelu współpracy bierze je na siebie operator. U nas działa to tak, że prowizję liczymy od dochodu, a nie od przychodu, więc koszty eksploatacyjne razem z prowizjami portali są po naszej stronie. Właściciel nie dopłaca do sesji zdjęciowej, pościeli ani startu, a co miesiąc dostaje przejrzysty raport i czystą wypłatę. Bez dopłat i bez niespodzianek.
A czy sam najem krótkoterminowy się opłaca? W ścisłym centrum Gdańska daje zwykle wyraźnie wyższy wynik niż najem długoterminowy, pod jednym warunkiem: obłożenie musi być dobre, a ceny dopasowywane do popytu na bieżąco. To codzienna praca i właśnie po to angażuje się operatora, żeby ta praca działa się bez udziału właściciela.
Jedna rezerwacja, dwie różne kwoty, czyli skąd bierze się różnica
Wyobraź sobie sierpniowy tydzień w apartamencie dla czterech osób w centrum. Rodzina z Norwegii płaci za siedem nocy kilka tysięcy złotych. Brzmi świetnie. Ale od tej kwoty odchodzi prowizja portalu, przez który przyszła rezerwacja, koszt sprzątania i prania po pobycie oraz udział w mediach. Ta sama rezerwacja przyjęta bezpośrednio, przez stronę apartamentu, zostawia w kieszeni właściciela zauważalnie więcej, bo znika prowizja pośrednika.
Dlatego tak duże znaczenie ma to, skąd pochodzą rezerwacje. Operator, który potrafi ściągać gości bezpośrednio, przez własną stronę i stałych klientów, realnie podnosi dochód właściciela bez podnoszenia cen. To jeden z tych szczegółów, o które warto pytać przy wyborze firmy, obok konstrukcji prowizji i umowy. Więcej o tym piszemy w poradniku jak wybrać firmę do zarządzania najmem w Gdańsku.
Co możesz zrobić, żeby Twoje mieszkanie zarabiało więcej?
Trzy rzeczy mają największy wpływ i żadna z nich nie jest tajemną wiedzą. Pierwsza to przygotowanie mieszkania: wnętrze, które dobrze wygląda na zdjęciach, wynajmuje się częściej i drożej, a różnica między mieszkaniem „po babci” a przemyślanie urządzonym potrafi sięgać kilkudziesięciu procent stawki za dobę. Czasem wystarczy wymiana oświetlenia, tekstyliów i dwóch mebli, nie generalny remont.
Druga to ceny reagujące na popyt. Koncert na stadionie, długi weekend, konferencja w centrum: każde z tych wydarzeń zmienia to, ile goście są gotowi zapłacić. Stała cena przez cały rok oznacza, że latem zarabiasz za mało, a zimą odstraszasz gości.
Trzecia to opinie. Mieszkanie z oceną 4,8 i setką recenzji wygrywa z identycznym mieszkaniem bez historii, nawet jeśli jest odrobinę droższe. Na opinie pracuje się miesiącami: szybkim kontaktem, czystością i tym, że wszystko po prostu działa. To zresztą najlepsze zabezpieczenie wyniku na lata.

To ile w końcu można zarobić?
Uczciwa odpowiedź brzmi: policz, nie zgaduj. Dla mieszkania w centrum Gdańska da się przygotować prognozę opartą na rzeczywistych wynikach podobnych apartamentów w tej samej okolicy, z podziałem na miesiące, z uwzględnieniem sezonu i kosztów. Taką wycenę potencjału przygotowujemy bezpłatnie: pokazujemy, ile Twoje mieszkanie może przynosić w sezonie i poza nim, zanim podejmiesz jakąkolwiek decyzję. Wystarczy napisać przez stronę obsługi wynajmu krótkoterminowego w Gdańsku. A jeśli dopiero kupujesz mieszkanie pod wynajem, odezwij się jeszcze przed zakupem. Doradzimy, które lokalizacje mają realny potencjał, i pomożemy uniknąć drogich błędów na starcie.
Masz apartament?
Zarobimy na nim dla Ciebie.
Wyższe stawki bez Twojego wysiłku. Pełne obłożenie latem, stabilny przychód zimą. Twój apartament pracuje, goście są zaopiekowani, telefon o drugiej w nocy dzwoni do nas, nie do Ciebie. Klucze zostawiasz nam, a Ty możesz już spać spokojnie. Wynajem, o którym przypominasz sobie raz w miesiącu, gdy widzisz kolejny przelew wpływający na Twoje konto.